Nad Niemnem - powieść pozytywistyczna

Wprowadzenie:

Nad Niemnem - typowa powieść pozytywistyczna znienawidzona przez tysiące uczniów „przerabiających” ją w szkole średniej. Chyba najbardziej znienawidzone są opisy przyrody, na które specjalny nacisk kładą poloniści…może kiedyś, gdy nie było kultury obrazkowej – kina,telewizji, fotografii takie opisy pozwalały wyobraźnie przenieść się w tamte strony i zobaczyć te krajobrazy zapewne godne obejrzenia…, ale w dzisiejszych czasach, gdy, na codzień można zobaczyć np. w telewizji najbardziej egzotyczne miejsca na ziemi i to w kolorze(a niedługo pewnie także będzie możliwe oglądanie przestrzenne) traci to rację bytu, przynajmniej jako rzecz poznawcza, bo można się jeszcze zatrzymać nad walorami artystycznymi takich opisów…do niektórych rzeczy po prostu trzeba dorosnąć…a sama fabuła? Tu jest ciekawiej…zawsze to warto dowiedzieć się jak to drzewiej bywało, jakie stosunki międzyludzkie panowały wówczas albo jak wyglądało codzienne życie i praca…mnie zawsze lektura ta się podobała…i lubię, co jakiś czas wrócić do niej…bez analizowania, zastanawiania się nad artystycznym wyrazem ot tak po prostu przeczytać…jak historię ludzi, którzy dawno temu żyli, kochali, walczyli, bawili się…czy naprawdę byli inni niż my dzisiaj?...


Zobacz też:

Justyna 

Panna Justyna Orzelska była córką siostry Benedykta Korczyńskiego i wraz z ojcem trochę szalonym artystą muzykiem była rezydentką w posiadłości wuja Korczynie. Ojciec mając artystyczną duszę nie miał za grosz zmysłu praktycznego i majątek ich stopniał do tego stopnia,że ze sprzedaży została niewielka suma, którą powierzyli Benedyktowi i żeby nie...

Benedykt

Benedykt Korczyński był mężczyzną w średnim wieku, mężem pani Emilii, ojcem Witolda i Leonii. Przeciwności losu, ciągła walka o utrzymanie majątku (co poczytywał sobie nie tylko jako źródło dochodu, ale i jako patriotyczny obowiązek) uczyniły z niego człowieka trochę zgorzkniałego…nie miał też żadnego oparcia i zrozumienia u żony, która twierdziła że nigdy...

Marta

Marta Korczyńska była krewną Benedykta. Była to już dosyć posunięta w latach kobieta, trochę zaniedbana, przygarbiona, zgorzkniała stara panna. Wprawdzie w młodości przeżyła miłość do Anzelma Bohatyrowicza i może nawet wyszłaby za niego za mąż, ale krewni wyśmiewali takiego konkurenta (Anzelm Bohatyrowicz był zaściankowym szlachcicem, który...

Copyright @ 2010-2011 - rozak.com.pl; zakaz kopiowania tresci ze strony bez zgody wlasciciela